Pozostałe mecze 2. kolejki eliminacji Mundialu 2018 w strefie CONMEBOL

Bezbramkowy remis Argentyny z Paragwajem był niestety jedynym meczem drugiej serii spotkań w jakim zabrakło goli. Pozostałe cztery spotkania dostarczyły multum emocji, a także padło kilka urodziwych trafień. Na tę chwilę Urugwaj, Ekwador i Chile wodzą prym zwyciężając obie październikowe batalie.

Estadio Olímpico Atahualpa (Quito)

Ekwador vs Boliwia 2:0 (0:0), gole – Miller Bolaños (81′), Felipe Caicedo (90+5′ – pen.)

Po pierwsze zacznijmy od tego, iż ten mecz w ogóle nie powinien się odbyć. Stolicę Ekwadoru wczorajszego dnia nawiedziło horrendalne oberwanie chmury, a murawa była przemoczona do tego stopnia, że przypominała bardziej jakieś kompleks mokradeł…

Mimo to kontrowersyjny brazylijski arbiter Sandro Ricci (ostro krytykowany nawet we własnej ojczyźnie) nie zdecydował się przełożyć spotkania (bo niby na kiedy przy tak napiętym terminarzu?). Tragiczne warunki pogodowe bardzo utrudniały rozgrywanie akcji. Najgroźniejszy strzał w pierwszej części oddał Jhasmani Campos. Motor napędowy Boliwijczyków ostrzelał spojenie słupka z poprzeczką po rzucie wolnym zza linii bocznej szesnastki.

Ekwadorczycy opromienieni sensacyjnym zwycięstwem nad Argentyną mieli niemały problem jak rozbić defensywę outsidera w takim basenie. Na początku ostatniego kwadransa Juan Cazares huknął nisko zza pola karnego obijając słupek. Niewiele mu zabrakło…

Udało się w końcówce. 81 minuta – wprowadzony na drugą połowę Cazares tym razem asystował do Millera Bolañosa, który wyminął mur obronny i sprzed pola bramkowego zaskoczył Daniela Vacę.

Podczas doliczonego czasu kraj nad Cotopaxi dorzucił drugie trafienie. Felipe Caicedo po kontrataku wywalczył rzut karny, który sam zamienił na ostateczny cios. Dwaj napastnicy rozwiązali problem ulewy. Dla Caicedo to drugi gol w tych eliminacjach – wróciwszy do reprezentacji (na Copę nie pojechał – oficjalnie z powodu kontuzji) odzyskał formę.

Był to wyjątkowy mecz dla selekcjonera Ekwadoru – Gustavo Quinterosa. Wszak Argentyńczyk jest eks-trenerem boliwijskiej drużyny narodowej i nota bene posiada boliwijskie obywatelstwo. Dziś z nutką sentymentu ograł swą drugą ojczyznę. Jednocześnie to rewanż za porażkę 2:3 w fazie grupowej Copa América.

Składy:

Ekwador: Alexander Domínguez – Juan Carlos Paredes (75′, Fidel Martínez), Frickson Erazo, Gabriel Achilier (61′, Arturo Mina), Walter Ayoví (C) – Antonio Valencia, Christian Noboa, Pedro Quiñónez (46′, Juan Cazares), Jefferson Montero – Miller Bolaños, Felipe Caicedo

Trener: Gustavo Quinteros

Boliwia: Daniel Vaca (C) – Juan Carlos Zampiery, Ronald Eguino, Edward Zenteno, Fernando Marteli, Enrique Flores – Jhasmani Campos, Wálter Veizaga, Samuel Galindo (63′, Alejandro Melean), Leonel Morales (86′, José Gabriel Ríos) – Yasmani Duk (85′, Gilbert Álvarez)

Trener: Julio César Baldivieso

„Sędziował”: Sandro Ricci (Brazylia)

Ekwador to jedna z trzech ekip mająca komplet wygranych po dwóch październikowych kolejkach. Bilans bramkowy 4:0 pozwala im zajmować pozycją wicelidera tabeli. Boliwia z dokładnie odwrotnym stosunkiem goli zamyka stawkę.

**********

Estadio Centenario (Montevideo)

Urugwaj vs Kolumbia 3:0 (1:0), gole – Diego Godín (35′), Diego Rolán (52′), Abel Hernández (88′)

Wspaniały rewanż Urusów za porażkę w 1/8 finału ubiegłorocznego Mundialu. „Los Celestes” najwyraźniej wracają do świetnej dyspozycji. Historyczne zwycięstwo z Boliwią w La Paz, teraz znokautowanie silnej Kolumbii. I to radząc sobie bez zawieszonych gwiazdorów Luisa Suáreza i Cavaniego oraz bez również zdyskwalifikowanego mentora Óscara Tabáreza (zastępował go asystent Celso Otero).

Co więcej Urusi nawiedzeni plagą kontuzji. Pół tygodnia wstecz uraz wyeliminował Cristiana Rodrígueza. Teraz już w 18 minucie zastopował autora pierwszej bramki tych kwalifikacji Martína Cáceresa, którego musiał zmienić Nicolás Lodeiro. Pomocnik Boca Juniors odnotował bardzo udane zawody.

Jednak otwarcie strzelaniny nastąpiło dzięki innemu zawodnikowi ligi argentyńskiej. Carlos Sánchez broniący barw River Plate dośrodkował z rzutu rożnego, a na około 10. metrze centrę fantastycznie szczupakiem przeciął Diego Godín pakując futbolówkę pod poprzeczkę.

Na początku drugiej odsłony zaliczkę „Charas” podwyższył Diego Rolán. Daleka wrzutka ze skrzydła od Lodeiro po jakim ciemnoskóry napastnik znalazł się jeden na jednego z Davidem Ospiną i fantastycznie przelobował go trafiając na 2:0.

W samej końcówce wynik ustalił inny ciemnoskóry atakujący Abel Hernández zdobywając równie okazałego gola – przejął futbolówkę i z ostrego kąta przed „piątką” huknął pod poprzeczkę w samo okienko.

Natomiast tuż przed końcowym gwizdkiem nerwy puściły zbulwersowanemu gwiazdorowi Kolumbijczyków – Juanowi Guillermo Cuadrado, który zarobił czerwoną kartkę za uderzenie Rolána w twarz przy walce o piłkę.

Najwidoczniej pośpieszyliśmy się z tezą, że „Los Cafeteros” odrodzili się po nieudanej Copa América. Ta drużyna mimo tryumfu nad groźnym Peru nadal nie ma zapłonu do jakiego przyzwyczaiła nas choćby podczas wspomnianych Mistrzostw Świata. Klęska w Montevideo „wyeksmitowała” ich poza strefę awansu.

Składy:

Urugwaj: Fernando Muslera – Maxi Pereira, José María Giménez, Diego Godín (C), Martín Cáceres (18′, Nicolás Lodeiro) – Carlos Sánchez (72′, Abel Hernández), Mathías Corujo Díaz, Álvaro González (86′, Nahitan Nández), Álvaro Pereira – Diego Rolán, Christian Stuani

Trener: Celso Otero (w imieniu Óscara Tabáreza)

Kolumbia: David Ospina – Santiago Arias (72′, Radamel Falcao), Cristián Zapata, Jeison Murillo, Frank Fabra – Carlos Sánchez [od 58′ (C)], Edwin Cardona, Fredy Guarín (C) (58′, Macnelly Torres), Juan Guillermo Cuadrado – Teó Gutiérrez (58′, Fabián Castillo), Carlos Bacca

Trener: José Néstor Pekerman

Sędziował: Héber Lopes (Brazylia)

Urusi po dwóch efektownych victoriach oczywiście są liderem, bowiem dysponują najlepszym spośród wszystkich uczestników tych kwalifikacji bilansem bramkowym. Pięć goli zdobytych przy zachowanym czystym koncie robi wrażenie. Aczkolwiek zaznaczę, iż poprzednie kwalifikacje zainicjowali równie pomyślnie, a summa summarum ledwie awansowali do elitarnego turnieju.

**********

Estádio Castelão (Fortaleza)

Brazylia vs Wenezuela 3:1 (2:0), gole – 1:0 i 2:0 Willian (1′, 42′), 2:1 Christian Santos (64′), 3:1 Ricardo Oliveira (73′)

Pewne zwycięstwo nad Wenezuelą wcale nie musi oznaczać przebudzenia Brazylijczyków. Na Copa América również ograli swojego północnego sąsiada, ale odpadli szybko, już w ćwierćfinale. Błyskawiczny gol Williana, który już w 35 sekundzie uderzył po palcach bramkarza ze skraju pola karnego (aktualnie najszybsza bramka w tych eliminacjach), a potem jeszcze jeden do szatni wykończywszy podanie z lewej flanki Felipe Luisa.

Honorowe trafienie Christiana Santosa (jego pierwsze dla reprezentacji) dało cień nadziei gościom, kiedy 27-letni nowicjusz (nieprędko doczekał się powołania) dobił do pustej siatki futbolówkę przeciętą głową po dośrodkowaniu z kornera.

Ale niecałe dziesięć minut później dwubramkową wygraną „Canarinhos” przywrócił Ricardo Oliveira dobijając głową z najbliższej odległości boczną centrę od Douglasa Costy.

Składy:

Brazylia: Alisson – Daniel Alves, Miranda (C), Marquinhos, Felipe Luis – Luiz Gustavo, Elías – Willian, Oscar (65′, Lucas Lima), Douglas Costa (75′, Kaká) – Ricardo Oliveira (81′, Hulk)

Trener: Dunga

Wenezuela: Alaín Baroja – Roberto Rosales, Oswaldo Vizcarrondo, Fernando Amorebieta, Gabriel Cichero – Ronald Vargas (46′, Jhon Murillo), Tomás Rincón (C), Luis Manuel Seijas (81′, Alexander González), Alejandro Guerra (46′, Arquimedes Figuera) – Christian Santos, José Salomón Rondón

Trener: Noel Sanvicente

Sędziował: Darío Ubriaco (Urugwaj)

W klasyfikacji Brazylia wskoczyła na piąte miejsce różnicą goli wyprzedzając Kolumbijczyków, jacy nie są już szczęśliwym rywalem dla „pentacampeão”.

Aczkolwiek mówiąc zupełnie obiektywnie zespołowi Dungi jeszcze wiele brakuje do formy zadowalającej. Czy odpowiednio przygotują się na Superclásico de las Américas z Argentyną? Nie chcę być złym prorokiem, ale to może być klasyk upadłych tytanów…

**********

Peru vs Chile – WIĘCEJ TUTAJ!

Comments are closed.