River Plate zdobywcą Copa Libertadores!

Wszystko jasne! River Plate w przeciągu ostatniego roku zgarnął wszystkie możliwe trofea rozgrywek pod szyldem CONMEBOL. W rewanżowej potyczce finału Copa Libertadores zespół „Millonarios” rozbił u siebie 3:0 meksykańskich Tigres UANL, co wobec bezbramkowego remisu z pierwszego meczu na wyjeździe dało im bezdyskusyjny tryumf – pierwszy od 19 lat.

Minionej nocy na swoim El Monumental, w obecności 62 tysięcy fanów bezlitośnie rozprawili się z gośćmi. Po trzech remisach między tymi drużynami (dwóch w fazie grupowej) to River dopiął swego. Mistrzem Pucharu Wyzwolicieli została ekipa, która w fazie grupowej miała najgorszy dorobek punktowy spośród wszystkich, którzy przeszli do 1/8 finału.

W strugach ulewy, na przemoczonej murawie klub ze stołecznej dzielnicy Núñez zwieńczył kontynentalną „tripletę”. Dziś dali radę bez instrukcji swojego trenera Marcelo Gallardo, który musiał obejrzeć spotkanie z wysokości trybun, bowiem tydzień temu został wyrzucony z ławki przez arbitra. Za linią boczną wyręczał go asystent Matías Biscay.

Przez pierwsze 30 minut rewanżu stroną przeważającą byli Meksykanie. Niestety, grali strasznie chaotycznie. Nie zdołali oddać choćby jednego groźnego uderzenia na bramkę Marcelo Barovero.

W późniejszej części starcia inicjatywę przejęli gospodarze. Jej efekt przyszedł tuż przed przerwą. Równo w 45 minucie Leonel Vangioni wykiwał jednego z rywali i kapitalnie dośrodkował na pole karne oponenta skąd golem głową wynik otworzył Lucas Alario.

Tigres próbowali wyrównać, ale ich wysiłki nadaremne. Zupełnie nie przypominali tej ambitnej ekipy, która przechodziła przez kolejne fazy CL 2015 i pogalopowała aż do wielkiego finału. Totalnie gubili się w szesnastce argentyńskiej ekipy.

River oczywiście wykorzystał indolencję Meksykanów. W 75 minucie ich bohater Carlos Sánchez został sfaulowany w polu karnym, za co sędzia wskazał na jedenasty metr. Urugwajczyk sam wymierzył sprawiedliwość, podwyższając rozmiar wygranej na 2:0. Cztery minuty później zwycięzcy postawili kropkę nad „i” – dośrodkowanie z rzutu rożnego rezerwowego Leonardo Pisculichiego i drugiego dziś gola z główki zdobył Ramiro Funes Mori. Jeszcze przy okazji założył klasyczną siatkę Guzmánowi…

Skrót meczu:

Na tym zakończyło się ostre strzelanie. River Plate trzeci raz sięga po Puchar Wyzwolicieli. Wcześniej czynił to w latach 1986 i 1996, kiedy jako pierwszy trofeum do góry wznosił legendarny Enzo Francescoli. Tym razem do spółki uczynili to kapitan Fernando Cavenaghi z bramkarzem Marcelo Barovero. Ten pierwszy zaraz po ceremonii wręczenia medali, nagród indywidualnych i pucharu ogłosił, iż kończy swoją przygodę z „La Banda Roja”.

Ciekawe czy weteran ataku River zdecyduje się na wczesne zakończenie kariery (w tym roku będzie obchodził dopiero 32. urodziny) czy na piłkarską emeryturę przejdzie w barwach innego zespołu?

RiverCL2015

River Plate vs Tigres UANL 3:0 (1:0), gole – Lucas Alario (45′), Carlos Sánchez (75′ – pen.), Ramiro Funes Mori (79′)

Składy:

River Plate: Marcelo Barovero [od 76′ (C)] – Camilo Mayada, Jonathan Maidana, Ramiro Funes Mori, Leonel Vangioni – Carlos Sánchez, Matías Kranevitter (81′, Lucho González), Leonardo Ponzio, Nicolás Bertolo – Lucas Alario (68′, Sebastián Driussi), Fernando Cavenaghi (C) (76′, Leonardo Pisculichi)

Trener: Marcelo Gallardo (w jego imieniu asystent Matías Biscay)

 Tigres UANL: Nahuel Guzmán – Israel Jiménez (76′, Joffre Guerrón), Juninho (C), José Rivas, Jorge Torres Nilo – Jürgen Damm, Egidio Arévalo Ríos (63′, Jesús Dueñas), Guido Pizarro, Javier Aquino – Rafael Sobis, André-Pierre Gignac

Trener: Ricardo Ferretti (Brazylia)

Sędziował: Darío Ubriaco (Urugwaj)

Statystyki:

Strzały: 7 – 7

Strzały celne: 4 – 1

Posiadanie piłki: 49 – 51 (%)

Rzuty rożne: 3 – 0

Spalone: 3 – 1

Interwencje bramkarzy: 1 – 1

Faule: 23 – 23

Żółte kartki: 4 – 5 (River: Alario, Funes Mori, Cavenaghi, Sánchez – Tigres: Jiménez, Juninho, Gignac, Rivas, Torres)

Czerwone kartki: 0 – 0

Cały mecz można obejrzeć tutaj:

River Plate już samym zakwalifikowaniem się do finału CL zagwarantował sobie udział na grudniowych Klubowych Mistrzostwach Świata, które odbędą się w Japonii (niektórzy piłkarze nawet celebrowali machając japońskimi flagami), bo ich finałowy przeciwnik nie mógłby reprezentować w nich Ameryki Południowej jako drużyna gościnnie zaproszona.

Jednocześnie w tej chwili są mistrzem wszystkich południowoamerykańskich czempionatów międzynarodowych – Copa Libertadores, Copa Sudamericana, Recopa Sudamericana. To pierwszy taki przypadek w historii!

Mało tego – już za tydzień będą mieli przedsmak Japonii, gdyż polecą do kraju kwitnącej wiśni aby stoczyć pojedynek z tamtejszą Gambą Osaka (zdobywcą Pucharu Japonii) w ramach towarzyskiego Copa Suruga Bank.

Jeśli chodzi o zaczynającą się jeszcze w tym miesiącu Sudamericanę to „Millos” będą mieli okazję do obrony tytułu, gdyż wystartują w tychże rozgrywkach i to dopiero od etapu 1/8 finału, a więc ominą rundę eliminacyjną. Do tego ciągle mogą zainkasować mistrzostwo kraju. Czy podołają walce na dwóch frontach przez cały rok?

A co na to kibice Boca Juniors?

BocaMem

„My mamy sześć Pucharów Libertadores dzieciaku” – głosi powyższy mem. River czeka jeszcze bardzo długa droga jeśli chcą dogonić „Xeneizes”. Jest to dopiero ósmy międzynarodowy puchar CARP, natomiast Boca zgarnęła aż osiemnaście takowych (najwięcej w całej Ameryce).

Comments are closed.