San Lorenzo znów liderem tabeli – na jak długo?

Jak każdego piątkowego wieczora rozpoczęła się nowa kolejka Primera Division de Argentina. Ta ma numer 17, a zainaugurowało ją starcie Dawida z Goliatem – wicelider San Lorenzo de Almagro podejmował przedostatni Arsenal de Sarandí.

Niespodzianki nie było. Wciąż aktualni mistrzowie Ameryki Południowej zrehabilitowali się za ubiegłotygodniową wpadkę z Uniónem Santa Fe gdzie ledwie zremisowali i brawurowo wygrali 3:0 po golach Sebastiána Blanco, Martína Cauteruccio i samobóju Jorge Curbelo. Idealnie zrewanżowali się „El Viaducto” za przegrany finał Copa Argentina 2013.

Już po kwadransie było 2:0 dla „El Ciclón”! Najpierw w 8 minucie Blanco z metra dobił do pustej siatki wrzutkę na pole bramkowe Héctora Villalby, której wcześniej nie potrafił zatrzymać obrońca rywali Matías Sarulyte.

Nie minęło wiele czasu, a po 14 minutach drugie trafienie gospodarzy. Martín Cauteruccio wykorzystał centrę z lewej flanki od kapitana Leandro Romagnoliego i niekryty przechytrzył wybiegającego z bramki Estebana Andradę zaskakując go niskim uderzeniem na dość ostrym kącie. Urugwajski napastnik zdobył już 7 goli w bieżącej kampanii – a ciekawe ile by miał na koncie gdyby wykorzystywał każdą stuprocentową okazję?

W drugiej części rozbici goście sami się dobili – Jorge Curbelo skierował futbolówkę do własnej bramki po niskiej wrzutce Gonzalo Veróna wprowadzonego na boisko chwilę wcześniej. Doświadczony urugwajski obrońca strzelił swojaka niefortunnie dotykając piłki, jakiej kierunek lotu zmienił Sebastián Blanco. Mogli zwyciężyć wyżej, ale nie potrafili już znaleźć sposobu na Andradę – najbliżej w końcówce był Pablo Barrientos obijając poprzeczkę po rzucie wolnym.

San Lorenzo zagrało w składzie: Sebastián Torrico – Julio Buffarini, Matías Caruzzo, Mario Yepes, Emmanuel Mas – Enzo Kalinski (66′, Néstor Ortigoza), Juan Mercier [od 44′ (C)] – Héctor Villalba (67′, Gonzalo Verón), Sebastián Blanco, Leandro Romagnoli (C) (44′, Pablo Barrientos) – Martín Cauteruccio

Nastroje u papieskiej ekipy błogie dzięki odzyskaniu przodownictwa w klasyfikacji ligowej. Podopieczni Edgardo Bauzy wywalczyli już 36 punktów (11 zwycięstw, 3 remisy, 3 porażki). Martwi tylko uraz kapitana Leandro Romagnoliego, który tuż przed przerwą utykając opuścił murawę. Oby nie było to nic dotkliwego.

Czy długo nacieszą się fotelem lidera? Już jutro Boca Juniors z redebiutującym gwiazdorem Carlosem Tévezem podejmie na swej La Bombonera mizerne Quilmes i ciężko rokować ażeby „Xeneizes” nie zdołali sięgnąć po trzy punkty w sobotnie popołudnie.

San Lorenzo de Almagro vs Arsenal de Sarandí 3:0 (2:0), gole – Sebastián Blanco (8′), Martín Cauteruccio (14′), Jorge Curbelo (68′ – samobój)

GOLE:

Sebastián Blanco:

Martín Cauteruccio:

Jorge Curbelo (samobój):

 ***

W drugim piątkowym meczu Belgrano ograło na wyjeździe Banfield. „Piratas” drugą kolejkę z rzędu po pierwszych 45′ przegrywają 0:1 ażeby ostatecznie zwyciężyć 2:1! Ponownie gola dającego trzy punkty zdobył stoper i znów bezpośrednio ze stałego fragmentu gry!

Przed zmianą stron to miejscowi wyszli na plus za sprawą trafienia z jedenastego metra obrońcy Sergio Vittora. Mogli prowadzić 2:0, ale kilka minut później ich nowy nabytek Giovanni Simeone nie trafił do pustej siatki.

To kuriozalne pudło i zbytnia pewność siebie zemściły się na „El Taladro” po przerwie. Belgrano nacierało całą drugą połowę i upragnione wyrównanie uzyskali w 73 minucie, gdy najlepszy piłkarz tej drużyny – Lucas Zelarayán znalazł sposób na Enrique Bolognę pokonując go niskim uderzeniem w długi róg ze skraju pola karnego, kiedy ten był zasłonięty przez swoich defensorów.

Pięć minut potem goście też wywalczyli rzut karny, jakiego na decydujące trafienie zamienił Cristian Lema. Oto kolejny obrońca, który strzelił gola ze stałego fragmentu gry. Od ostatniej czerwcowej kolejki w Argentynie panuje nietypowa moda na wykonywanie ich przez zawodników pierwszej linii.

BelgranoBanfield

Klub Ricardo Zielinskiego (PS. niestety ów trener ma korzenie nie polskie, a rosyjskie) drugi raz z kolei odniósł wygraną jaką można nazwać „viradą” (lub po esp. „vueltą”). Mimo, że pierwsi utracili gola to odpowiedzieli nań dwoma znowu zgarniając całą pulę.

Belgrano wskoczyło na najniższy stopień podium, gromadząc już 33 punkty. Jednocześnie wybili rywalowi z głowy marzenia o awansie do przyszłorocznej Copa Libertadores, a sami ciągle liczą się w walce … nawet i o mistrzostwo kraju! Statek piracki (ostatnimi czasy każdego gola celebrują takową cieszynką) jest na fali, a korsarze z Córdoby grabią kolejnych oponentów – czy za tydzień sprostają Boca Juniors?

Banfield vs Belgrano 1:2 (1:0), gole – 1:0 Sergio Vittor (26′ – karny), 1:1 Lucas Zelarayán (73′), 1:2 Cristian Lema (78′ – karny)

GOLE:

Sergio Vittor:

Lucas Zelarayán (warto zobaczyć):

Cristian Lema:

Sobotniego wieczoru swe pojedynki rozgrywają zarówno Boca jak i River. O ile ci drudzy aktualnie grają w soboty (dzisiaj mają wyjazd do Rafaeli), bo przygotowują się do decydujących starć Copa Libertadores to tyle intryguje dlaczego mający na głowie tylko krajowe rozgrywki „Xeneizes” domowy mecz z Quilmes stoczą teraz, a nie w niedzielę? Może tak dla oryginalności, na okazję powrotu Téveza?

Comments are closed.